Szkoła

36

Na przestrzeni ostatnich chyba 2 lat było dosyć głośno na temat edukacji seksualnej w Polskich szkołach. Bawią mnie trochę argumenty typu "To jest potrzebne by nastolatki nie zachodziły w ciążę" ...Pamiętam lekcje biologii w 4 klasie, była mowa o rozmnażaniu się jaki i chorobach wenerycznych itp. Nawet z tą minimalną wiedzą jeśli ma dojść do wpadki to dojdzie.
Inna sprawa jaka mnie bawi to to że na przestrzeni ostatnich 20 lat od uczniów słyszymy że uczą się wielu niepotrzebnych rzeczy. Jakby na to spojrzeć to nie wiem jak nauka o różnych orientacjach ma im się przydać w przyszłości. I tak będą miały to później w dupie i zapomną.
Z innej strony zaś przypomina mi się jak były i dalej są skargi na zbyt przeładowany program nauczania...Nie wiem jak ludzie to widzą. Jest za dużo, ale dopierdolmy jeszcze wiedzę o pierdyliardzie orientacjach, płciach itp.
Czy serio, temat edukacji seksualnej jest wart tego byśmy jako naród stawali po innych stronach barykady i się napierdalai ?
Już wypierdalam.

0.042237043380737