O przyjaźniach
63

Ok. Ogólnie będzie to pogawędka. JEŚLI CENISZ SWOJE ŻYCIE NIE CZYTAJ I NIE MARNUJ SWOJEGO CZASU. Ok to zaczynam. Czy, żeby zdrowo się rozwijać w młodym wieku należy się wygłupiać, chodzić na dyskoteki, deskorolkę, rowery, dziewczyny, czy do lasu (nie w celach powieszenia) itd? Czy raczej da się to obejść. Teraz jest tak, że jestem za granicą i po prostu moje życie polega na chodzeniu i przychodzeniu z pracy i zajmowaniem się swoim hobby. Nie staram się z nikim zaprzyjaźnić. Gdy przyjadę do Polski, do kolegów, z którymi się znam parę lat, to zazwyczaj niszczymy sobie płuca i chlejemy, lub tym podobne. Pamiętam jeden taki moment, że po prostu bez używek gdzieś wyszliśmy i było super. Najlepsze ogólnie wspomnienie młodości. Już dawno myślałem, zeby załozyc taki temat, bo jestem bardzo ciekaw jak u was. Czy opłaca się w ogóle cały ten wysiłek, by szukać znajomych i robić z nimi takie rzeczy? Czy macie spoko kontakty z ludźmi, czy tylko imprezy i w koło tylko te uzywki. Mam wrażenie, że trochę źle spędziłem swoją młodość i teraz bym to chciał naprawić, ale jestem już trochę stary (22 lata). Dlatego w sumie zaczałem sie zastanawiać nad studiami, by poznać parę osób i dla fanu w końcu coś zrobić. Bo mam wrażenie, że zmarnowałem swoją młodość. Ogólnie nie mam dobrych wspomnień za granicą z poznawaniem kumpli (z pracy zazwyczaj). Mam wrażenie, że z Polakami nie da się ułożyć spoko relacji. A jak chcą to zazwyczaj potrzebują cie tylko do chlania, lub pożyczenia pięniedzy, a nie by porobić ciekawe i inspirujące rzeczy, jak np sklejanie modelu samolotu. Chyba powinienem szukać dziewczyny i przyszłej żony, a nie zakładać taki temat, ale wyjebane mam na konwencje społeczne w zasadzie. Jak dotrwałeś, to napisz, czy też ci takiego czegoś brakuje, czy raczej przejadłeś sie "znajomościami" i wolisz być sam w ciepłej piwnicy. Pozdro.

0.036413908004761