23
Czołem dzidki
Wybaczcie kosmicznie długą przerwę, ale sporo się zadziało i po prostu brakło czasu, poza tym musiałem poszukać troszkę części zamiennych. Niestety straciłem też fotki z samego procesu malowania budy, ale cóż - bywa.
Ostrzegam, będzie długo!
Wybaczcie kosmicznie długą przerwę, ale sporo się zadziało i po prostu brakło czasu, poza tym musiałem poszukać troszkę części zamiennych. Niestety straciłem też fotki z samego procesu malowania budy, ale cóż - bywa.
Ostrzegam, będzie długo!
Na początek mały upgrade - obok wlutowanego w płytę 486sx 25 wlatuje o wiele mocniejszy 486DX2-66mhz, który będzie działał z prędkością 50mhz - limit płyty. Dzisiaj wystarczy wrzucić nowego procka i wszystko bangla, a wtedy? Wtedy trzeba było mu jeszcze ustawić odpowiednie napięcie czy mnożnik, wszystko przy pomocy tych tutaj widocznych zworek.
Do DXa 2 przydałoby się też jakieś chłodzenie... Ale tutaj nawet nie mamy socketu żeby takowe przypiąć, a przecież nie będę kleił radiatora na stałe do takiego klasyka. I tutaj na pomoc przychodzi druk 3D. Prosta ramka na sam procesor, radiator z chipsetu jakiejś martwej płyty oraz jeszcze prostsza poprzeczka swoje zadanie spełnią idealnie!
A skoro kompa nadal mamy "w proszku", warto od razu dorzucić troszkę ramu. Bazowe 4mb to mało nawet jak na tamte czasy, więc szast prast, kilka tygodni śledzenia portali aukcyjnych i wpadło kolejne 4x1mb w rozsądnej cenie (bo da się kupić od ręki, ale błagam - stówa za 4 mega?)
Kolejną rzeczą którą trzeba ogarnąć jest bateryjka podtrzymująca ustawienia BIOS oraz RTC (zegar czasu rzeczywistego). Bez niej co każde wyłączenie kompa trzeba by od nowa ustawiać prawidłową datę oraz wklepywać parametry dysku twardego - tak, ręcznie. Kiedyś nie było takiej wygody jak dzisiaj i należało ręcznie ustawić ilość głowic, sektorów oraz cylindrów.
Z wiadomych względów nie będę montował oryginalnej "beczułki", bo nie zamierzam co 10 lat jej wymieniać, żeby nie wylała.
Początkowo chciałem postawić na akumulatorek z jednorazowego e-fajka, jednak znalazłem w lokalnym chińczyku ogniwo 18650 z już wyprowadzonymi przewodami.
Wystarczy tylko dorobić odpowiednią końcówkę - ta z komputerowego buzzera pasuje idealnie!
Z wiadomych względów nie będę montował oryginalnej "beczułki", bo nie zamierzam co 10 lat jej wymieniać, żeby nie wylała.
Początkowo chciałem postawić na akumulatorek z jednorazowego e-fajka, jednak znalazłem w lokalnym chińczyku ogniwo 18650 z już wyprowadzonymi przewodami.
Wystarczy tylko dorobić odpowiednią końcówkę - ta z komputerowego buzzera pasuje idealnie!
Teraz pora na zasilacz. W pierwszej części widzieliście, jak bardzo przegnity był ten oryginalny - działał, ale elektronika też oberwała więc nie chciałem ryzykować naprawy. To stara płyta w formacie AT, więc i takowy zasilacz należałoby znaleźć, ale...
Komputer nie posiada włącznika, zasilacze AT zaś... Zgadza się, też go nie posiadają na obudowie, bo korzystają tylko i wyłącznie z tego na froncie obudowy peceta. Co w takim razie? ATX oraz przelotka! Ale żeby nie było tak łatwo - nie każdy współczesny zasilacz będzie się nadawał. Mało tego, wręcz ŻADEN współczesny zasilacz ATX nie będzie się tutaj nadawał! Czemu? Ano przez jedno szczególne napięcie (a raczej jego brak), czyli MINUS 5v. Po co jest ono jednak potrzebne? Ano do prawidłowego działania karty dźwiękowej. Można to rozwiązać dwojako - albo szukając starego ATXa z takim napięciem, albo kupując/robiąc sobie przetworniczkę która takowe nam stworzy. Mi udało się dorwać starego kompa Optimusa na P4, gdzie takowy się znalazł.
Komputer nie posiada włącznika, zasilacze AT zaś... Zgadza się, też go nie posiadają na obudowie, bo korzystają tylko i wyłącznie z tego na froncie obudowy peceta. Co w takim razie? ATX oraz przelotka! Ale żeby nie było tak łatwo - nie każdy współczesny zasilacz będzie się nadawał. Mało tego, wręcz ŻADEN współczesny zasilacz ATX nie będzie się tutaj nadawał! Czemu? Ano przez jedno szczególne napięcie (a raczej jego brak), czyli MINUS 5v. Po co jest ono jednak potrzebne? Ano do prawidłowego działania karty dźwiękowej. Można to rozwiązać dwojako - albo szukając starego ATXa z takim napięciem, albo kupując/robiąc sobie przetworniczkę która takowe nam stworzy. Mi udało się dorwać starego kompa Optimusa na P4, gdzie takowy się znalazł.
I tutaj kolejny, drobny problem. Jak go przykręcić, skoro to inny standard i nijak nie zgadza się rozstaw otworów? Wypadałoby je nawiercić i nagwintować, ale chwilowo niech się trzyma na dwóch, które udało się wkręcić - chcę go dziś uruchomić, a nie bawić się dwie godziny w jazdę po marketach za mini gwintownikami, to się zrobi przy następnej okazji.
No dobra - skoro już jakoś siedzi, to czas ogarnąć przelotkę na odpowiedni standard.
Tutaj wyjątkowo nie ma żadnej filozofii - jeden koniec do zasilacza, drugi do płyty głównej, a czarny z zielonym do włącznika... Którego tutaj przecież nie ma! No to szybki mostek, koszulka i pora na CSa xD
Tutaj wyjątkowo nie ma żadnej filozofii - jeden koniec do zasilacza, drugi do płyty głównej, a czarny z zielonym do włącznika... Którego tutaj przecież nie ma! No to szybki mostek, koszulka i pora na CSa xD
Złota zasada AT - CZARNY DO CZARNEGO, inaczej płyta pójdzie z dymem! Te wtyczki można podłączyć na dwaz a w moim przypadku (z racji na - niespodzianka - nietypowe gniazdo) aż 4 sposoby. Na szczęście mam oryginalny zasilacz i mogę sobie podpatrzeć kolejność.
Do tego od razu bateryjka, troszkę taśmy i gotowe!
Do tego od razu bateryjka, troszkę taśmy i gotowe!
Teraz przydałoby się zamontować jakieś napędy, coby dało się jakoś na kompa wrzucać dane. Stacja dyskietek 5.25, stacja 3.5 oraz CD to zestaw na tamte czasy niemal nieosiągalny, ale o dziwo oryginalny!
I poraz kolejny - to malutka obudowa typu desktop, w nietypowym "standardzie", więc miejsca jak na lekarstwo... Ale wszystko da się upchnąć, wystarczy odrobina cierpliwości i wyobraźni przestrzennej :V
I poraz kolejny - to malutka obudowa typu desktop, w nietypowym "standardzie", więc miejsca jak na lekarstwo... Ale wszystko da się upchnąć, wystarczy odrobina cierpliwości i wyobraźni przestrzennej :V
Przy tylu napędach przydałby się jakiś dysk, żeby było miejsce na system i gry oczywiście :D
Znalazłem fajnego Quantuma, lekko ponad 200mb także powinno wystarczyć na dosa, Norton Commandera oraz Dooma czy Wolfensteina 3D.
Znalazłem fajnego Quantuma, lekko ponad 200mb także powinno wystarczyć na dosa, Norton Commandera oraz Dooma czy Wolfensteina 3D.
Dobra, skoro wszystko na miejscu czas na karty rozszerzeń. Grafika, dźwięk oraz kontroler CD, modem na razie odpuszczam - nie znam się na tym sprzęcie na tyle, żeby zasymulować wdzwanianie się do sieci, a do innych celów jest już bezużyteczny.
Karty na miejscu, dysk na miejscu, napędy na miejscu, kabelki na miejscu, ram i proc na miejscu, zworki ustawione, zasilanie podpięte...
I dupa. Zasilacz zdefektował xD Lecę po zamiennik, bo MUSZĘ to dziś odpalić.
"Jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy" kurwa jego mać. A wystarczyło go sprawdzić na samym początku xD
No ale nic, znalazłem inny z odpowiednimi napięciami, niestety bez wyłącznika - komp będzie startował sam po podłączeniu do prądu. Nawet nie zamierzam go upychać do środka - z uwagi na w/w czynnik to tylko chwilowy ratunek.
I dupa. Zasilacz zdefektował xD Lecę po zamiennik, bo MUSZĘ to dziś odpalić.
"Jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy" kurwa jego mać. A wystarczyło go sprawdzić na samym początku xD
No ale nic, znalazłem inny z odpowiednimi napięciami, niestety bez wyłącznika - komp będzie startował sam po podłączeniu do prądu. Nawet nie zamierzam go upychać do środka - z uwagi na w/w czynnik to tylko chwilowy ratunek.
No to lecimy!
Próba generalna, podejście drugie!
3...
2...
1...
Próba generalna, podejście drugie!
3...
2...
1...
Zostało tylko wbić parametry twardziela, zainstalować dosa, sterowniki i... Grać!
Ale to już w następnym odcinku, jak ogarnę docelowy zasilacz i złoże wszystko w całość, już z odpowiednim monitorem!
Ale to już w następnym odcinku, jak ogarnę docelowy zasilacz i złoże wszystko w całość, już z odpowiednim monitorem!