Skąd się wziął pomysł na Stranger Things
Rząd prowadzi tajne eksperymenty na dzieciach obdarzonych niezwykłymi zdolnościami.
Nad całym projektem czuwa surowa, ojcowska figura – „tata”, który wie lepiej.
Dzieci nie mają imion, tylko numery.
Aż w końcu… coś idzie nie tak. Jeden z obiektów ucieka i świat już nigdy nie będzie taki sam.
Brzmi znajomo?
Większość osób bez wahania odpowie: Stranger Things.
Ale warto cofnąć się o kilka lat (a nawet dekadę) i poznać źródło inspiracji braci Duffer.
Nad całym projektem czuwa surowa, ojcowska figura – „tata”, który wie lepiej.
Dzieci nie mają imion, tylko numery.
Aż w końcu… coś idzie nie tak. Jeden z obiektów ucieka i świat już nigdy nie będzie taki sam.
Brzmi znajomo?
Większość osób bez wahania odpowie: Stranger Things.
Ale warto cofnąć się o kilka lat (a nawet dekadę) i poznać źródło inspiracji braci Duffer.
W 2016 roku w wywiadzie dla Daily Beast twórcy Stranger Things, Matt i Ross Duffer, opowiedzieli o tym, co zainspirowało ten niezwykle popularny serial. Jako odniesienie do postaci Jedenastki często przywoływany jest bohater filmu Akira z 1988 roku, jednak bracia Duffer twierdzą, że większą inspirację stanowiła tutaj postać Lucy z serialu anime Elfen Lied.
Jak wyjaśnił Matt Duffer:
Było tam wiele rzeczy, które naprawdę mi się podobały i które trafiły do serialu, szczególnie te związane z postacią Jedenastki.
Jak wyjaśnił Matt Duffer:
Było tam wiele rzeczy, które naprawdę mi się podobały i które trafiły do serialu, szczególnie te związane z postacią Jedenastki.
Niech was nie zwiedzie ładna kreska i postacie z dużymi oczami. Całość jest wyjątkowo brutalna. Co z reszą mogło być powodem dla któego anime nie miało swojej kontynuacji. Po prostu ilość rozczłonkowanych ciał w pewnym momencie jest tak duża że zadna telwizja mogła nie chcieć tego emitować.
Na pierwszy rzut oka Elfen Lied wygląda jak nietypowe anime obyczajowe.
Historia skupia się na Koutcie, spokojnym studencie, który wraz ze swoją kuzynką Yuką przygarnia zagubioną, dziwnie zachowującą się dziewczynę – Nyu.
I właśnie tutaj zaczyna się część, która bez całej intrygi w tle mogłaby być niemal klasycznym anime typu harem.
Kouta- Typowy „dobry chłopak” z anime: uprzejmy, empatyczny, trochę zagubiony.
Wokół niego naturalnie zaczynają gromadzić się dziewczyny z problemami i traumami.
Jest emocjonalnym centrum historii — to przez jego relacje poznajemy dramaty innych postaci.
Yuka- Kuzynka Kouty, która ewidentnie żywi do niego uczucia wykraczające poza rodzinne.
Zazdrosna, impulsywna, ale bardzo ludzka.
W innym anime byłaby typową tsundere z komediowych scen zazdrości — tutaj jest postacią boleśnie realistyczną.
Nyu / Lucy- I tu wszystko się łamie.
Nyu to dziecinna, niewinna, wręcz urocza dziewczyna, która wnosi do domu Kouty lekkość, humor i chaos typowy dla haremowych anime.
Ale Lucy to coś zupełnie innego: diclonus, istota o potężnych zdolnościach telekinetycznych, wychowana przez przemoc, eksperymenty i strach.
Relacja Lucy/Nyu z Koutą to serce całej historii:
niewinność kontra trauma
potrzeba miłości kontra nienawiść do świata
pytanie, czy potwór może jeszcze być człowiekiem
Każda kolejna bohaterka dołączająca do domu Kouty:
ma za sobą stratę, odrzucenie lub przemoc
znajduje chwilne schronienie w tej „rodzinnej” przestrzeni
pogłębia iluzję, że oglądamy ciepłe anime obyczajowe
Gdyby nie diclonusy…
I właśnie tu pojawia się kluczowy kontrast.
Gdyby nie diclonusy, tajne laboratoria, masakry i rządowa intryga w tle, Elfen Lied mogłoby być całkiem przyjemnym, melancholijnym anime haremowym.
wspólne mieszkanie
nieporadne relacje
zazdrość, humor, codzienność
leczenie emocjonalnych ran przez bliskość
Ale twórcy celowo zderzają tę sielankę z ekstremalnym okrucieństwem świata zewnętrznego.
O czym jest ta historia naprawdę?
Nie o przemocy.
Nie o eksperymentach.
Nie nawet o diclonusach.
Elfen Lied opowiada o:
konsekwencjach odrzucenia
przemocy wobec „innych”
tym, jak łatwo stworzyć potwora i jak trudno go potem winić
Haremowa codzienność to tylko cisza przed burzą — przypomnienie, jak wyglądałoby życie bohaterów, gdyby świat pozwolił im być normalnymi.
Historia skupia się na Koutcie, spokojnym studencie, który wraz ze swoją kuzynką Yuką przygarnia zagubioną, dziwnie zachowującą się dziewczynę – Nyu.
I właśnie tutaj zaczyna się część, która bez całej intrygi w tle mogłaby być niemal klasycznym anime typu harem.
Kouta- Typowy „dobry chłopak” z anime: uprzejmy, empatyczny, trochę zagubiony.
Wokół niego naturalnie zaczynają gromadzić się dziewczyny z problemami i traumami.
Jest emocjonalnym centrum historii — to przez jego relacje poznajemy dramaty innych postaci.
Yuka- Kuzynka Kouty, która ewidentnie żywi do niego uczucia wykraczające poza rodzinne.
Zazdrosna, impulsywna, ale bardzo ludzka.
W innym anime byłaby typową tsundere z komediowych scen zazdrości — tutaj jest postacią boleśnie realistyczną.
Nyu / Lucy- I tu wszystko się łamie.
Nyu to dziecinna, niewinna, wręcz urocza dziewczyna, która wnosi do domu Kouty lekkość, humor i chaos typowy dla haremowych anime.
Ale Lucy to coś zupełnie innego: diclonus, istota o potężnych zdolnościach telekinetycznych, wychowana przez przemoc, eksperymenty i strach.
Relacja Lucy/Nyu z Koutą to serce całej historii:
niewinność kontra trauma
potrzeba miłości kontra nienawiść do świata
pytanie, czy potwór może jeszcze być człowiekiem
Każda kolejna bohaterka dołączająca do domu Kouty:
ma za sobą stratę, odrzucenie lub przemoc
znajduje chwilne schronienie w tej „rodzinnej” przestrzeni
pogłębia iluzję, że oglądamy ciepłe anime obyczajowe
Gdyby nie diclonusy…
I właśnie tu pojawia się kluczowy kontrast.
Gdyby nie diclonusy, tajne laboratoria, masakry i rządowa intryga w tle, Elfen Lied mogłoby być całkiem przyjemnym, melancholijnym anime haremowym.
wspólne mieszkanie
nieporadne relacje
zazdrość, humor, codzienność
leczenie emocjonalnych ran przez bliskość
Ale twórcy celowo zderzają tę sielankę z ekstremalnym okrucieństwem świata zewnętrznego.
O czym jest ta historia naprawdę?
Nie o przemocy.
Nie o eksperymentach.
Nie nawet o diclonusach.
Elfen Lied opowiada o:
konsekwencjach odrzucenia
przemocy wobec „innych”
tym, jak łatwo stworzyć potwora i jak trudno go potem winić
Haremowa codzienność to tylko cisza przed burzą — przypomnienie, jak wyglądałoby życie bohaterów, gdyby świat pozwolił im być normalnymi.
Samo anime jest z 2004 roku, liczące 13 odcinków (+ 1 OVA pełniąca rolę prequela).
Seria utrzymana jest w charakterystycznej dla początku lat 2000. estetyce:
miękka, lekko „cukierkowa” kreska postaci mocno kontrastuje z brutalną przemocą, krwią i tematyką traumy. Ten dysonans wizualny jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów anime.
Pod względem realizacji anime stawia na:
statyczne kadry i spokojne tempo w scenach obyczajowych
gwałtowne, szokujące sekwencje akcji
silny nacisk na emocje zamiast rozbudowanej choreografii walk
Historia nie zostaje jednoznacznie zakończona — anime urywa się w trakcie głównego konfliktu, oferując otwarte, niejednoznaczne zakończenie, które bardziej sugeruje możliwe rozwiązania niż je pokazuje.
Wiele wątków pozostaje niedopowiedzianych, co do dziś jest jednym z najczęściej krytykowanych (i jednocześnie najbardziej dyskutowanych) elementów serii.
I na koniec nawet jeżeli nie lubicie "chińskich bajek" to daje wam do przesłuchania ten utwór z openingu anime. W moim mniemaniu jest idealne do tematyki i ma w sobie coś wyjątkowego i niepokojącego.
Seria utrzymana jest w charakterystycznej dla początku lat 2000. estetyce:
miękka, lekko „cukierkowa” kreska postaci mocno kontrastuje z brutalną przemocą, krwią i tematyką traumy. Ten dysonans wizualny jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów anime.
Pod względem realizacji anime stawia na:
statyczne kadry i spokojne tempo w scenach obyczajowych
gwałtowne, szokujące sekwencje akcji
silny nacisk na emocje zamiast rozbudowanej choreografii walk
Historia nie zostaje jednoznacznie zakończona — anime urywa się w trakcie głównego konfliktu, oferując otwarte, niejednoznaczne zakończenie, które bardziej sugeruje możliwe rozwiązania niż je pokazuje.
Wiele wątków pozostaje niedopowiedzianych, co do dziś jest jednym z najczęściej krytykowanych (i jednocześnie najbardziej dyskutowanych) elementów serii.
I na koniec nawet jeżeli nie lubicie "chińskich bajek" to daje wam do przesłuchania ten utwór z openingu anime. W moim mniemaniu jest idealne do tematyki i ma w sobie coś wyjątkowego i niepokojącego.
