Krampus jest zimowym diabłem wprost z alpejskich nocy, figurą tak silną w wyobraźni, że funkcjonuje nie jako jeden potwór, lecz jako całe zjawisko. Potrafi pojawić się w liczbie mnogiej, jak wataha rogaczy w futrach. Jego obraz jest cielesny i brutalny: rogi, kły, długi język, kozia lub zwierzęca skóra, ciężkie futro. Posiada również liczne rekwizyty, które znaczą go równie mocno jak fizjonomia: łańcuchy, dzwony i pęk brzozowych rózg. W wielu opowieściach, zanim ktokolwiek go zobaczy, słyszy najpierw metaliczny szczęk, brzęk dzwonów i łomot kroków. Jakby noc nie tylko miała głos, ale też narzędzia, którymi potrafi rozbijać spokój domowego ogniska.
W tradycji towarzyszy postaciom świętych, stojąc obok jako mroczny kontrapunkt, nie jako dobry darczyńca, lecz egzekutor. Ma za zadanie przypominać, że nagroda istnieje tylko dlatego, że istnieje również kara. Ten układ działa jak prosta, bezlitosna dramaturgia. Ktoś przynosi prezenty, ktoś drugi przynosi strach, a dziecko uczy się, że świat ma dwa oblicza. I tego, że oba mogą wejść do domu przez te same drzwi. Krampus nie musi nawet dotknąć, by zrobić swoje. Samo jego pojawienie się, dźwięk łańcucha i dzwonów potrafią wymusić posłuszeństw.
W popularnych wersjach ludowej legendy Krampus ma worek albo kosz i nie jest to detal dekoracyjny, tylko zapowiedź najgorszego. Rózga mówi o bólu, ale worek mówi o zniknięciu. W przekazach ustnych powraca motyw, że niegrzeczne dziecko można nie tylko wychłostać, lecz także zabrać. Wynieść z ciepła izby w ciemność, w śnieg, w przestrzeń, gdzie nie działa już głos rodziców ani ochrona wspólnoty. Ten element porywania czyni z Krampusa nie tyle straszaka, co funkcjonującego w wyobraźni drapieżnika.
Pochodzenie Krampusa jest splątane jak zimowe ścieżki w górach, a jego współczesna forma wygląda na efekt zderzenia kilku tradycji. Z jednej strony widać tu długą linię wyobrażeń diabelskich znanych z przedstawień i widowisk. Demony miały straszyć i uczyć, a religijna opowieść o karze była wspierana obrazem potwora. Z drugiej strony widać alpejską praktykę masek: pochody, hałas, dzwony i futra. Są to rytuały zimowe, w których wspólnota na chwilę odwraca porządek, pozwalając, by to, co dzikie i straszne, przeszło ulicą w świetle pochodni. Krampus wyrasta więc zarówno z ikonografii diabła, jak i z terenowego teatru, który potrzebował postaci zdolnej ucieleśnić zimę, strach i karę jednocześnie.
Literatura i zapisy folklorystyczne utrwaliły Krampusa jako ikonę ciemnej strony zimy, a późniejsze przetworzenia tylko podkręciły jego ostrość. Łatwo go opisać, bo jest wizualny. Łatwo go usłyszeć, bo jego brzmienie jest częścią mitu. Jeśli istnieje nagroda, musi istnieć kara, a jeśli zima zamyka ludzi w domach, musi istnieć ktoś, kto potrafi te domy nawiedzić. W opowieściach Krampus jest narzędziem moralnego porządku, ale w grozowym sensie jest czymś bardziej pierwotnym. Jest kształtem, który przychodzi, gdy noc jest najdłuższa. Przypomina, że lęk ma rogi, futro i dzwony, a czasem także worek, w którym najłatwiej zmieścić czyjeś imię.