Opowieści z praktyk

27
Więc kilka lat temu poszedłem do OHP (taki obóz pracy dla nieletnich) na praktyki jako dekarz, ni chuja nie wiedziałem co to i co sie tam robi ale chuj. Przyjeżdżam do firmy stoi pod brama 12 chłopa. Przedstawiam sie i mówię ze na praktyki a ci do mnie po ukraińsku nakurwiaja. Ja mam takie what the fuck? Ale chuj. Przychodzi kierownik typ wyglądał jak Dorota welman połączona z świętym Mikołajem. Wita się ze mną i mówi ze szefu czeka na górze no to co idę na górę do biura. Teraz wyobraźcie sobie Typowe biuro w januszexie czyli 2 biurka klima, najnowsze komputery i ekspres do kawy. Oczywiście kto jest w biurze? Aneta level 25 z najebanym Rossmannem na twarzy nawet mnie nie widzi, chuj z nią. Kieras gada żebym czekał to czekam jakieś 20 minut. Przychodzi szefu level 40 z ryjem przechlanym jak pan Mirek pod monopolowym ale z zegarkiem za kilka tysięcy pewnie kupionym za nigdy nie wypłacone premie pracowników XD.
Szefu nawija o bhp i ze ja jako młodociany pracownik nie mogę wchodzić na wysokości powyżej 3 metrów i ze mam nosić kask oraz szelki i przy okazji dowiaduje sie na czym konkretnie będzie mój zawód polegal lekko obsralem gacie ale za późno, umowa podpisana. Dostaje ciuchy robocze ,oczywiście uzywane bo po co kupić nowe i sie przebieram ,dobra wszystko siedzi elegancko biorę na plecy szelki i line oraz kask i sie czuje jak rambo. Wychodzę do garażu gdzie czeka na mnie moja brygada. To co tam zobaczyłem sprawiło ze zacząłem kwestionowac moje życiowe decyzję. Stal tam kieras i brygadzista, każdy z nas ma takiego wujka co na święta przyjezdza I jest cały spocony i z ojcem pije kielicha za kielichem prawda? No to macie jego wygląd. Podbija i chce reke podać przedstawiając sie a ten chuj bierze i mi odrzuca reke mówiąc ze jak sie nadam to wtedy reke poda. No nie powiem nie spodziewałem sie tego i stoję jak slup z ręką w powietrzu. Myślałem ze mnie zaraz pojebie ale myślę sobie chuj jeden sie trafił nie będzie tak źle a nie chce sobie reputacji psuć. Dobra wsiadam w busa i jadę Ja z tyłu a kieras z Ryśkiem z przodu i jedziemy. 
Po jakiś 50 minutach pojawiamy sie na budowie w mieście słynącym z ruchania turystów i gór. Zimno jak szlag wiatr wieje ale góry wiec normalka. Patrzę na budowę i 5 piętrowy budynek same gołe ściany z żelbetu, stałem i przykładem sie chwilę aż zauważyłem ze dwójka moich "kompanów" spierdala gdzieś nie oglądając sie za siebie wiec tez ide. Wchodzimy na 2 piętro gdzie znajdowała sie nasza kanciapa o której muszę opowiedziec więcej bo zamiast drzwi albo płyty były tam dwie palety skręcone ze sobą które trzeba było odsuwać jak głaz w środku jako siedzenia były paczki styropianu, czajnik leżał, nie, nie stal LEZAL na ziemi wyjebany. Kubki suszyły sie na na foli ktora znajdowała sie na ziemi. Myślę sobie no budowa nikt tutaj nie będzie bawił się w wykwitne wnętrze.
Odkładam plecak i idę za dwójka po schodach coraz wyżej aż docieramy na strych gdzie było wejście na dach Rysiek wchodzi a kieras nie ja też bo bhp itd. Stoję i sie pytam co mam robić a ten do mnie ze na dach i chuj z bhp. Kurwa o mało sie nie posralem jak stanąłem na dachu a z racji iż nigdy nie byłem w takim miejscu to wspinałem sie jak pająk trzymając sie nogami i rękami łat. Ledwo weszlem a już słyszę śmiech jednego z pracowników i krzyk "MLODY CO TY ROBISZ WEZ KURWA NORMALNIE IDZ" to ja idę starając się nie wyjebac i nie powtórzyć wyczynu pewnego rapera. Ten który darł ryja na mnie okazał sie być niewiele starsz odemnie góra 20 lat. Typ miał brodę scieta jak koziołek matołek i brwi tak dojebane ze można było je przycinać sekatorem. Będę go nazywal kozioł. Wiec koziol sie przedstawia i pierwsze co robi po podaniu ręki to wyciąga 200 wiśni Soplicy i mowi ze za nowa znajomość. Rozumiecie kurwa 15 metrow w dół nierówny teren a ten mi wódkę proponuję. Ja grzecznie odmawiam i jest spoko pytam sie ci mam robić i koziol wskazuje mi paczkę dachówek i mówi żebym mu przynosił bo będzie kładł i myślę sobie okej proste zadanie niespodziewalem sie niczego więcej. Wiec podchodząc do paczki biorę nożyk i obcinam trytytke ktora wiązała cala paczkę i biorę dwie i mu niosę na co słyszę ze mam brać jedna. Paczkę. Dla kontesktu ja anon zero siły i kondycji mam targac paczkę dachówek 25 kilo. Więc ledwo niosąc ją docieram do niego i kładę i jest spoko. Stoję sobie podziwiam widoki ledwo minęło 2 minuty i koziol żebym następna dawał. Przez 6 godzin targałem dachówki po dachu. Jak schodziłem z góry to czułem sie jak Pudzian po turnieju strongman. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Anna

4
Bądź Anna wychowanka z dobrego domu
Wyjdź za mąż za rannego żołnierza
Elo jest zajebiście
Wybucha wojna
Mąż zmuszony iść na wojnę
O kurwa ale zajebiście pewnie zdechnie i cały majątek przejdzie na mnie
Meza już nie ma 5 minut psiocha mnie swędzi
Ok trzeba dać komuś dupy.
Wojna trwa pół wioski mnie już wyjebało
Lo kurwa czekaj a to nie ten znajomy męża o boze jak teraz na niego patrze to taki chad z niego ale mu teraz sam dupy
Jeb w kazdej norze numerek doskwonie naw psy już wiedza ze sie z nim rucham.
Wojna się skończyła przejebalismy na ostrej kurwie no chuj ale przynajmniej mąż pewnie zdechł
List od męża że cały i zdrowy wraca do domu
O kurwa kurwa kurwa
Co ja teraz odjebie.exe przecież wszyscy wiedzą że ruchalam się po kątach
Ok dobra luz mam pomysł drogi mężu jesteś jeganym cuckiem zabieram córkę i spierdalam się ruchać z twoim przyjacielem pozdrawiam Anna.
Ok list zostawiony córka gotowa do odjazdu kochanek miejsce w domu już zrobił ok elo spierdalam.
Mija tydzień jakąś kurwa dobija się do drzwi o Kurwa to Filip pewnie nie znalazł listu ok otwieram mu drzwi i tłumacze mu elo jesteś jebanym cuckiem zostaw mnie w spokoju a teraz się idę jebać.
Filip bierze miecz zapierala mojego kochanka i rzuca jego ciało na pożarcie psom
Surprised Pikachu
Zacznij go napierdalac z złości ten nic nie robi
No tak przecież jest jebanym cuckiem.
Wracasz do domu tęsknisz za swoim chadem mała kuśka twojego męża jest jeszcze mniejsza choć jebie jak gigant
No i jeszcze mu zbytnio nie staje bo zaczął przepijac lokalnych meneli
O nie tak kurwa być nie może
Zwyzywaj go od beta śmiecia I
- Dostań w ryj
Surprised Pikachu
Okazuję się że Filip nie ma hamulców po flaszce
Tanio skóry nie oddam jeb napierdalam go patelnią
- dostań w ryj znowu
Surprised Pikachu X2
Ryj cały w siniakach
Mam pomysł droga córeczko twoj ojciec to chuj napierdala mnie bez powodu
Ok córeczka już bierze moją stronę
Mija parę miesięcy
O Boże ale mi się rzygać chce normalnie tak samo gdy byłam w ciąży z córką
Realizacja o kurwa o nie nie urodze drugiego bachora już wystarczy że spłodziłam jedną beta córkę.
O a co to plakat aborcja 99% darmo 99% skuteczności więcej szczegółów w wsi zabitej uszami
A co mi tam spróbuję
O kurwa to wiedzmy I to kurwa brzydkie
O witaj w sprawie aborcji
- tak
- Ok to obetnij swoje ucho i będzie po sprawie
- Nie chuja
- No dobra to możesz pilnować tych dzieciaków przez parę miesięcy
- Deal.
Ok aborcja załatwiona wiedźmy mówią że urodzi się martwe a co najlepsze będę mogła to zwalić na wpierdol od męża
Ok trup urodzy mąż spuścił wpierdol czas spłacić aborcję
Mija parę miesięcy
Jakiś siwy chuj przychodzi z pytaniami
Wal głupa
Okazało się że ten 1% w skuteczności wynika z poronca
A chuj nie mój problem.
Dobra jest luz siwemu się znudziło i poszedł w chuj
Następny dzień dzieciaki gdzieś wzięło
O chuj ten siwy chuj musiał coś odjebac
Wkurwione wiedźmy mówią że ten kutas obudził ich matkę a z racji że chujowo pilnowałam bachorów zmienili mnie w potwora.
Przychodzi siwy chuj odczarowuje mnie ło kurwa wiedźmy rzuciły anty zaklęcie
- Umierasz z uśmiechem na twarzy wiedząc że wszyscy będą winić Barona a nie ciebie za zniszczone małżeństwo i za wszystko co się odjebalo w międzyczasie
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz?

72
Właśnie mi się odblokowało najbardziej randomowe wspomnienie sprzed 18 lat. To była klasa może 5, może 6... Nie ważne. Ważny jest mój ziomek - Typ miał stwierdzone ADHD i jechał po bandzie. Adrian(Mój imiennik) robił to co chciał, kiedy chciał i jak chciał...
Klął jak szewc i ogólnie miał wszystkich w dupie, ale jakoś nauczycieli szanował... Stwierdziliśmy, że nauczymy go mówić "zaiście" zamiast "zajebiście", "zaiste", zamiast "zajebiste", itd...

To była chyba lekcja przyrody, albo biologii. Facetka opisuje na tablicy rodzaje komórek, a my gadamy z Adrianem. Coś tam śmieszkujemy i nagle Adrian:
- HEH, ZAJ-STE XD
facetka:
- Coś ty powiedział?!?!
- Zajste...
- Ahaaa... No bo usłyszałam inaczej...
- No to chujowo usłyszałaś...

Czasem tęsknie za jego podejściem do życia.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.067162990570068