Stoi barman przy ladzie. Nagle drzwi baru otwierają się, a do środka wchodzi... pies. Rzeczony pies podchodzi do barmana i mówi:
- Słuchaj stary. Jestem spawaczem i od dziś zaczynamy tutaj budowę niedaleko. Będę do Ciebie przychodził codziennie o 10 i będę brał setkę wódki i ogórka. Mam krótką przerwę, więc chcę żeby to czekało już gotowe.
Barman był w tak głębokim szoku, że bez słowa przygotował zamówienie. Pies wypił wódkę, zjadł ogórka i wyszedł z baru. Przez resztę dnia barman myślał o tym incydencie.
Następnego dnia barman czekał czy sytuacja się powtórzy. Wybiła godzina 10 i drzwi do baru się otworzyły. Pies wchodzi i woła od progu:
- Barman, to samo.
Barman pokiwał głową, podał i zagadał psa o budowę. Pies zjadł, wypił i wyszedł.
Sytuacja powtarza się przez kilka dni. W końcu barman dzwoni do swojego przyjaciela, który jest dyrektorem cyrku.
- Stary, mam dla Ciebie taki hit, że nie uwierzysz. Przyjedź jutro do mojego baru przed 10. Pokażę Ci gadającego psa.
Następnego dnia niewierzący kolega przyjeżdża, siada przy barze i czeka. O godzinie 10 drzwi się otwierają i od wejścia pies krzyczy:
- Barman, to samo.
Dyrektor cyrku w szoku. Podchodzi do psa i zagaduje:
- Dzień dobry Panie Psie. Jestem dyrektorem cyrku i miałbym dla Pana pracę.
Pies odpowiada:
- Cyrku, tak? To taki duży materiałowy namiot, prawda?
- Tak.
- I tam w środku są drewniane ławy, prawda?
- Zgadza się.
- I na środku jest taki wielki plac z piaskiem?
- Dokładnie.
- To na chuj panu tam spawacz?