W 2013 roku pewien ziomek zrobił przykładową listę kilku rodzajów broni, które można sobie zrobić z artykułów powszechnie dostępnych w sklepach na lotniskach próbując udowodnić, że całe to "airport security" nie ma sensu, bo jak ktoś chce zrobić gnój to i tak zrobi.
Lista zawiera:
- dmuchawkę
- coś w rodzaju morgensterna
- kuszę
- skrzyżowanie kuszy z procą
- detonator do gazu/aerozolu
- detonator bomby zapalającej
- chuj wie co - jakaś maczuga do rozbijania głów
- bomba z baterii litowo jonowej schowana w termosie (2 wersje)
- coś jak bejsbol z kolcem
- coś niby jak shotgun na siekańce
- wysuwający się spod przedramienia kurwa kolec
I choć może większość z tych rodzajów broni to tylko taki proof of concept, to łatwo widać, że coś jest na rzeczy i ktoś z zacięciem mógłby to dopracować.
A nawet ostatnia sierota byłaby w stanie siać zamęt na lotnisku.
Niestety pomimo publikacji strony i filmu 14 lat temu, nadal te artykuły można kupić na lotniskach i wszyscy mają wyjebkę. Nawet w tak niepewnych czasach w jakich żyjemy.