TL;DR zapłaciliśmy ruskom za węgiel który nie przyjęliśmy i ruskie sobie sprzedali drugi raz ten sam węgiel
1. Czy rząd nie przyjął węgla rosyjskiego mimo że był opłacony już?
Fakt: Rząd PiS wprowadził jednostronne, krajowe embargo na rosyjski węgiel w kwietniu 2022 roku (ustawa z 13 kwietnia), nie czekając na wspólne sankcje całej Unii Europejskiej.
Płatności: W handlu surowcami rzadko płaci się za towar "z góry" za cały rok. Płatności odbywają się partiami (za konkretne transporty). W momencie wprowadzenia blokady na granicy stały pociągi z węglem zamówionym przez prywatne polskie firmy. Rząd zablokował ich wjazd.
Kto stracił? To nie budżet państwa stracił te pieniądze bezpośrednio, ale polscy przedsiębiorcy, którzy opłacili transporty lub mieli otwarte akredytywy bankowe. Rząd musiał później przygotować system rekompensat (kosztujący miliardy złotych), aby pokryć straty tych firm i zabezpieczyć rynek przed nagłym brakiem surowca.
2. Czy reszta Unii zachowała się "mądrzej" i przyjęła węgiel?
To kwestia oceny politycznej, ale faktem jest, że inne kraje przyjęły inną strategię:
Podejście UE: Unia Europejska również wprowadziła embargo, ale z okresem przejściowym (do sierpnia 2022 r.). Pozwoliło to innym krajom (np. Niemcom czy Holandii) odebrać już zamówione i opłacone transporty, unikając kar umownych i nagłych niedoborów.
Podejście Polski: Polski rząd zdecydował się na natychmiastowe odcięcie dostaw ze względów moralnych i politycznych ("nie będziemy finansować machiny wojennej Putina nawet przez jeden dzień dłużej"). Skutkiem ubocznym był jednak gigantyczny wzrost cen węgla w Polsce (nawet do 3000–4000 zł za tonę) i konieczność importu droższego węgla z Kolumbii czy Australii.
3. Czy Rosja sprzedała ten węgiel komuś innemu i nie musi oddawać pieniędzy?
Tak, to wysoce prawdopodobne.
Przekierowanie dostaw: Węgiel, który nie wjechał do Polski, fizycznie pozostał po stronie rosyjskiej lub w wagonach na granicy. Rosja, jako dostawca, mogła go legalnie sprzedać na inne rynki (np. do Indii, Chin lub Turcji), które nie nałożyły sankcji.
Kwestia zwrotu pieniędzy: W prawie międzynarodowym zerwanie kontraktu z powodu sankcji krajowych (a nie unijnych czy ONZ-owskich) jest często traktowane jako złamanie umowy przez kupującego. Rosyjskie firmy mogły więc uznać, że "to nie ich wina", że Polska zamknęła granicę, i zatrzymać przedpłaty jako odszkodowanie. Odzyskanie tych pieniędzy przed rosyjskimi sądami w stanie wojny jest praktycznie niemożliwe.
Decyzja rządu PiS była motywowana chęcią bycia liderem sankcji, jednak odbyło się to kosztem dużego chaosu na rynku krajowym i strat finansowych prywatnych importerów, które ostatecznie sfinansowano z budżetu państwa (czyli z podatków).